Uzależnienie od hazardu?

Napisał: pokerzysta  /  Kategoria: artykuly

Lubię tę atmosferę jaka jest w salonach gry. Uwielbiam te światła połyskujące nad głowami, te kolorowe migające lampki świecące prosto z automatów do gry, ten szum automatów i muzyczkę gdy ktoś wygrywa, bo udało mu się wylosować trzy takie same wisienki. Radość jaką wtedy słychać w kasynie jest tak przyjemna dla ucha, że aż dodaje skrzydeł. Zawsze wtedy mam ochotę podbiec do automatu i sama zagrać, ponieważ liczę naiwnie, że on też przyniesie mi szczęście. Niestety jednoręki bandyta nigdy nie był dla mnie łaskawy. Za to ruletka jak najbardziej. Chyba mam szczęście do kolorów.

Czerwony i czarny to moje ulubione barwy. Chciałabym powiedzieć, że wygrywam za każdym razem, ale byłoby to kłamstwo. Nie mam aż takiego szczęścia. Ale za to, gdy powiem, że owszem zdąża mi się wygrać sporą sumkę od czasu do czasu, to jest to zgodne z prawdą. Kocham kasyno a kasyno kocha mnie. Akurat to, do którego przychodzę. Jestem w nim zawsze mile widziana, pewnie dlatego, że zostawiam w nim zawsze jakąś część swoich pieniędzy. Znam wszystkich ochroniarzy i wszystkich barmanów, można by uznać, że kasyno jest moim domem. Albo chociaż hotelem na weekend. Jestem ty w każdy piątek i sobotę. Niedzielę sobie odpuszczam, by móc się wyspać. W poniedziałek zawsze trzeba wstać do pracy. Ale za nim to zrobię, to weekend spędzam w moim ulubionym miejscu.

To się chyba nazywa uzależnienie od hazardu. Cóż, jak zwał tak zwał. Lubię to, bo dostarcza mi wrażeń jakich nie dostarcza mi nic innego. Ślepy los jest mi bliższy niż najlepsza koleżanka. Lubię zawierzać mu swój majątek. To zawsze mnie podnieca.